wtorek, 25 czerwca 2013

letnia inspiracja


Dziś post samodzielny. Trochę się denerwuję, gdyż żadna ze mnie polonistka (a nad sobą mam nie lada specjalistę w tej dziedzinie), ale nie o to tu chodzi... Chciałam Was zarazić moim ulubionym sposobem na oryginalną biżuterię, który jest (dosłownie) dziecinnie prosty.
Pewnie niejednokrotnie widzieliście na portalach internetowych, lub sklepach pokroju "Claire`s" piękne kolczyki/broszki/wisiory/magnesy zrobione z modeliny. Cechuje je ogromna różnorodność wzorów i kolorów, a przede wszystkim niezwykła dbałość o szczegóły jak na biżuterię HANDMADE przystało. Ceny takich cudeniek są OGROMNE! Ale nie ma się co dziwić, wśród kolekcji znajdziemy dosłownie wszystko co można sobie wyobrazić (a czego nie da się stworzyć robiąc plastikowe odlewy), m.in. zwierzęta, owoce, kwiaty, ubrania, znaki drogowe, symbole, itp.
Wykonanie czegoś takiego jest jednak banalnie proste i każdy może z powodzeniem stworzyć swój własny niepowtarzalny zestaw biżuterii na każdą okazję.

Dzisiaj zajmiemy się przysmakiem letniego ogródka- TRUSKAWKAMI :)


Pierwszym krokiem jaki należy uczynić jest zaopatrzenie się w modelinę. Jest to pochodna plasteliny, jednak w przeciwieństwie do niej- twardnieje na kamień podczas gotowania.



Następnie wybieramy te kolory, które będą nam potrzebne do wykonania kolczyków. W tym przypadku będzie to czerwony, czarny, zielony.



kolor czerwony dzielimy na 2 równe części (wielkości około 1 grosza)  i  robimy z nich kulki.


Koniuszki kulek zgniatamy czystymi (by nie pobrudzić modeliny) palcami tworząc stożki.





Kolor czarny dzielimy igłą lub wykałaczką na maleńkie kawałeczki (kuleczki) wielkości łepka od szpilki. Czym więcej tym lepiej, gdyż będą to małe ziarenka truskawki.




Jeśli ktoś nie ufa sprawności swoich palców, do przymocowania kuleczek radzę użyć wykałaczki. Warto nasze stożki delikatnie przykleić do kartki, by nie przesuwały się podczas "operacji".


Kuleczki nakładamy metodą cegiełkową (rządek poziomy => kolejny rządek pomiędzy tymi z dolnego rządka).




Następny krok to przygotowanie listków. By nie wyglądały nienaturalnie, mieszany różne kolory tworząc bardziej trawiasty odcień.


Orientacyjne proporcje kolorów składowych odcienia zieleni.



Dzielimy nowy kolor zielony  na małe paseczki delikatnie je formując.



Palcami mocujemy listki jeden obok drugiego. Można zrobić to naprzemiennie (duża, mniejsza, duża, mniejsza). Przed zamocowaniem można truskawki włożyć na 10 minut do lodówki, żeby pod wpływem ciepła za bardzo się nie deformowały.





Koniuszki listów można bardzo delikatnie powyginać w różne strony by sprawiały wrażenie bardziej niesfornych. Nie mogą jednak zbyt mocno odstawać, by podczas gotowania nie odpadły.


Górną część listków zgniatamy lekko skręcając, dzięki czemu uzyskamy efekt oderwania od gałązki.




Trzeba pamiętać, że każdą czynność wykonujemy razy 2.




Do przymocowania metalowych części używam tych oto sprzętów zakupionych za grosze w sklepie budowlanym, ale równie dobrze można znaleźć takie narzędzia w każdym garażu lub skrzynce narzędziowej.





Części kupiłam na allegro w ilości kilkaset sztuk za symboliczną złotówkę. Jeśli ktoś chce robić biżuterię na większą skalę to polecam ten sposób. Jeżeli jednak jest to jednorazowy eksperyment, lepiej użyć drucika wyginając końcówkę w kółeczko.



Długość drucika nie może być za długa, żeby końcówka nie wyszła drugą stroną truskawki.





Otwartą cześć "okienka" drucika umieszczamy przodem do najładniejszej strony truskawki.



Całość gotujemy w lekko osolonej wodze około 10 minut od rozpoczęcia wrzenia wody. Czym części bardziej odstające, tym większe ryzyko na odpadnięcie podczas gotowania. Można je jednak odratować przyklejając fragment do całości najzwyklejszym klejem szybkoschnącym (np. kropelka).







Po ugotowaniu modelina traci swoje kolory i staje się wypłowiała. Nie przejmujcie się tym jednak, gdyż proces można odwrócić malując kolczyki bezbarwnym lakierem do paznokci. W tym celu należy odczekać aż modelina całkowicie wyschnie i pomalować (najlepiej dwukrotnie) raz jedną, raz drugą stronę kolczyków.





Tutaj widać jak modelina po pomalowaniu odzyskała swoje kolory.



Kolejnym krokiem jest zamocowanie bigli do kolczyków. Podobnie jak w przypadku haczyków, swoje bigle kupiłam hurtowo na allegro, ale wcześniej w celu ich pozyskania rozbrajałam stare nieużywane kolczyki.







Do zaciśnięcia kółeczek użyłam swoich szczypczyków.





Kolczyki są gotowe :) Po całkowitym wyschnięciu lakieru można dokonać pierwszej przymiarki i w końcu nacieszyć oczy swoim dziełem i poczuć ooooogromną satysfakcję ze swojej pierwszej własnoręcznie wykonanej biżuterii :)




Nieważne że nie są idealne - ważne jest to, że są swoje!

Powodzenia :*

1 komentarz:

  1. Śliczne są :D

    a paznokcie ! I klasa ! Też chcę takie :D Anna szykuj lakiery !! :D

    /canusia

    OdpowiedzUsuń